niedziela, 30 sierpnia 2015

                   Rozdział 13

"-Kim ty jesteś? Ja nigdzie nie przyjadę. Nie znam cie!

-Roxy! Prosze!

-Z kad znasz moje imię?! Zostaw mnie!

-Przestań!

-Zostaw mnie!

-Jesteśmy rodzeństwem!!

Chwilowo mnie wmurowało. Ale nie miałam zamiaru wierzyć nieznajomemu.

-Prosze. Przyjedz... Potrzebuje cie...

Szybko rozłączyłam sie. "

Z perspektywy Jasia

-No, no, no. A kto to sie obudził. Jak sie pan czuje? - z uśmiechem zapytał doktor.

-Chyba dobrze... - odpowiedziałem zdezorientowany. Jeszcze nie do końca dotarło do mnie co sie stało.

-Cyba? - lekko zaśmiał sie mężczyzna. - badania wyszły dobrze więc w przyszłym tygodniu wypiszemy cie ze szpitala.

-Całe szczęście... Mógłby pan powiedziec tamtej dziewczynie żeby przyszła? - zapytałem.

-Oczywiście. - mężczyzna wyszedł zostawiając otwarte drzwi. - niestety, prosze pana ta dziewczyna opuściła nasz szpital, ale poinformujemy pana gdy znów tu będzie.

-Dobrze. - gdzie ona jest? Zastanawiałem sie. Dziwne...

Dni w szpitalu mijały i mijały. Róża nadal nie przyszła. Nie odbiera telefonów. Strasznie sie martwię. A jeśli co jej sie stało? Niegdy nie wiadomo. Zależy mi na niej...



-Kto to jest?!! - wrzasnąłem zdenerwowany widząc Roxy wtulającą sie w ramiona innego chłopaka.

-Janek! To nie tak jak myślisz!

-A jak!? Kim on jest?!

-To jest mój brat!!

Retrospekcja:

Po kilku dniach byłam przemęczona milionami SMSow, nieodebranych połączeń i wiadomości głosowych. Stwierdziłam ze pojadę do tego szpitala i załatwię te sprawę raz na zawsze.

-Róża !!

-Tak, to ja. A teraz wyjaśnij mi o co tu chodzi?!

-Usiądz...

Gdy usłyszałam historie chłopaka, naprawde uwierzyłam ze to mój brat. Pokazał mi stare zdjęcia z mama i tata. Powiedział ze go oddali... Mocno go przytulilam i dopiero wtedy poczułam jak bardzo mi go brakowało.

-Wpadnij do mnie jak cie wypuszcza. Masz tu adres. - odgarnęłam włosy do tylu wręczając chłopakowi karteczke i wstając z krzesła.

-Chętnie.

-Cześc

-Hej.

Kilka dni pozniej.

-Hej!

-Cześc! Wypiscili cie ze szpitala bracie?'

-Tak! Nareszcie. I tak jak obiecałem wpadłem do mojej siostry. - chłopak póscil mi oczko.

Mocno go przytulilam. I wtedy pojawił sie Janek...

Koniec retrospekcji.


Komentujcie!

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 11

" Popatrzyłam na niego. Otulilam jego policzki dłońmi. Zbliżylam moje usta do jego i lekko go pocałowałam.
-Nie wierze !! Proszę pana !!"

-Co sie stało?!
-Prosze zobaczyć! On.. On.. On sie obudził! Wiedziałam!
Tak sie cieszyłam. Nie mogłam uwierzyć w to co sie stało! Wreszcie mogłam odetchnąć z ulgą...

-Co sie stało ? Co ja tu robię? - chłopak oszołomiony rozglądał się po sali.

-Doktorze! Co z nim teraz będzie? - zapytałam ciągle nie wierząc w to co się wydarzyło.

-O tym nam powiedzą badania na które teraz zabiorę tego chłopaka. Musisz teraz wyjść z sali.

Gdy wyszłam na zewnątrz czekała policja. Musiałam im wszystko opowiedzieć. Gdy skończyłam od razu pojechali szukać Adriana.

Wysłałam SMS'a Laurze.

Ja: Laura, Janek się obudził. Prosze przyjedź do szpitala. 

Laura: Jasne, zaraz będę. 

Ja: Dzięki. 

Długo nie czekałam a Laura zaraz była w szpitalu.
 Opowiedziałam jej wszystko nadal nie mogąc uwierzyć w to co się wydarzyło.
Ale nic nie trwa wiecznie. A zwłaszcza to co dobre. Mój telefon zaczął wibrować.
Wsunelam dłoń do kieszeni wyciągając z niej smartfona. To co usłyszałam w słuchawce niemal
Nie zwaliło mnie z nóg.


-----------------------------------------------------

Ok. Kolejny rozdział po tej długiej przerwie.
Mam nadzieje ze się podoba. A no i z góry
Przepraszam za wszystkie błędy ;). A wy
Jak myślicie, czego Roxy sie dowiedziała?
Komentujcie bo to motywuje. ;). Mam nadzieje
Ze uda nam sie przywrócić taką aktywność jaka
Była. Dzieki za przeczytanie. :)) ^.^

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Powrót!

Cześć. To ja. Wiem, że ostatnio w ogóle mnie tu nie było. Ale miałam dużo nauki i rzeczy do przemyślenia. Nie ukrywam też, że brakowało mi weny do pisania. Ale chce wrócić do pisania. Postaram sie dodać coś kilka razy w miesiącu. Trzymajcie za mnie kciuki i wyczekujcie rozdziałów.


            P.S. Bardzo wam dziękuje za prawie 700 wyświetleń. Moze damy rade 1000?? <33

sobota, 16 maja 2015

Rozdział 10

"Zadzwoniłam po karetkę która przyjechała chwile pózniej. Pózniej szybko złapałam TAX-ówke i pojechałam do szpitala. Lekarze nie pozwolili mi wejść do Jasia. Nadal jest nieprzytomny. Zabije tego Adriana! "

Wreszcie po dwóch godzinach lekarze pozwolili mi na chwile wejść do Janka. Był ciagle nieprzytomny. Na jego widok momentalnie sie rozplakalam. Podbiegłam do niego i mocno go przytulilam.
Lekarz prawie od razu powiedział ze muszę juz iść. Nie chciał mi nic powiedzieć o zdrowiu Jasia. Byłam przerażona. Rostzesiona wróciłam do domu. Wchodząc nie odezwalam sie do Laury ani mamy. Pobiegłam do pokoju. Jak sie można domyślić w moim pokoju zaraz znalazła sie Lola.
-Co sie stało ?
-Nic...
-Jak to nic ? Przecież widzę ze coś jest nie tak.
-Wyjdź...
-Ale...
-Wyjdź!
Wrzasnelam na Laure. I dopiero gdy wyszła z pokoju zrozumiałam jak zle postąpiłam. Ubrałam piżamę i poszłam spać. Śniły mi se straszne koszmary związane z sytuacją.
Rano wyszłam wcześnie z domu. Podczas pierwszej lekcji gdy pani sprawdzała obecność i doszła do numeru Janka znowu sie rozpłakałam i nagle wybieglam z sali a pózniej ze szkoły prosto do domu. Była tam jeszcze Laura bo lekcje ma na późniejszą godzinę. Pobiegłam do pokoju a Laura za mną.
-Co sie stało ?! Nie powinnaś byc w szkole ?!
-Laura !
Wtulilam sie w jej ramiona.
-Ja...Ja...Janek...
-Spokojnie,spokojnie powoli. Co jest ?
-On jest w szpitalu !
Nie mogłam przestać płakać.
-To moja wina!
-Co ty wygadujesz o co ci chodzi ? Wytłumacz mi wszystko powoli.
-On i ja... Jesteśmy razem. I Adrian powiedział ze ja i on. I wtedy go uderzył i on on jest w szpitalu!!...
-Co ?! Nic nie rozumiem. Spokojnie
Wszystko jej wytłumaczyłam  wysłała SMS-a do mamy a ona zadzwoniła do szkoły. Laura zwolniła sie z lekcji i zawiozła mnie do szpitala. Weszłam do Jasia. Nadal jest nieprzytomny... Wtulilam sie w niego. Popatrzyłam na niego. Otulilam jego policzki dłońmi. Zbliżylam moje usta do jego i lekko go pocałowałam.
-Nie wierze !! Proszę pana !!
___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 10. Komentujcie to bardzo motywuje. Dawajcie w komach swoje propozycje. ;)
Dziękuje !

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 9

"-Przepraszam, byłem głupi. Bardzo mi przykro. Proszę cię wybacz mi, proszę...
Rzuciłam sie mu w ramiona.
-Kocham cię
Szepnął mi do ucha
-Ja ciebie tez
Odpowiedziałam.
Chłopak pocałował mnie i przytulił. To była naprawdę idealna chwila. No ale znacie moje szczęście. Prawda ? No jasne ktoś musiał to zepsuć...
-Zostaw moją dziewczynę !
Janek natychmiast mnie puścił i zaczął sie rozglądać. A kogo zobaczył ?"

Oczywiście Adriana. Jaś popatrzył na mnie. W jego oczach łatwo było dostrzec złość.
-Co takiego ? Jesteś jego dziewczyną?!
Wraknął ostro.
-Nie, nie oczywiście ze nie. Co ty wymyślasz Adrian ?!
-Roxy jest teraz moja! Tylko MOJA!
Adrian złapał mnie mocno i szarpnął za sobą. Próbowałam sie wyrwać ale trzymał mnie bardzo mocno.
-Pomocy ! Pomocy !
-Juz ide !
Janek rzucił mi sie na ratunek. Ale niestety. Adrian jest agresywny. Jak sie okazało ponieważ mocno uderzył Jasia w twarz.
-Janek!!
Chłopak leżał nieruchomo na ziemi.
-Puszczaj mnie psychopato!
-Co powiedziałaś ?!
Udało mi sie. Wyrwałam sie mu. Uderzylam go mocno w krocze i uciekłam do Jasia.
-Halo! Halo! Janek nic ci nie jest!? Halo!
Nie otwierał oczu. Szybko sprawdziłam czy jest przytomny. Naszczescie tak. Zadzwoniłam po karetkę która przyjechała chwile pózniej. Pózniej szybko złapałam TAX-ówke i pojechałam do szpitala. Lekarze nie pozwolili mi wejść do Jasia. Nadal jest nieprzytomny. Zabije tego Adriana!

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 8

"Cały dzien nie widziałam Janka. Po lekcjach Adrian zaprosił mnie na spacer. Zgodziłan sie. Chyba mi sie spodobał. Ale co z Jasiem ?
Podczas spaceru było mi bardzo miło. Adrian wiele mi o sobie opowiedział a ja mu o sobie. On mi sie na serio podoba.  Co ja mam robić !? Przecież wczoraj calowalam sie z Jasiem. Chłopak odprowadził mnie do domu i na pożegnanie pocałował mój policzek. Nagle moją rękę coś szarpnęło. To był Janek. Popchnął Adriana i pociągnął mnie za sobą.
-Stój ! Zwariowałes!? "

Widziałam jak Adrian leży na ziemi. Wyrwałam sie Jankowi i pobiegłam do chłopaka.
-Nic ci nie jest ?!
-Nnnn, nnnie, chyba nie
Pomogłam mu wstać.
-Kto to był ? Znasz go?
-Yyy... Tak...
Wachalam sie nad odpowiedzią.
-To mój chł, chło
-Chłopak ? Nie zasługuje na ciebie...
-Nie jest moim chłopakiem. Moje relacje z nim są dziwne. Ale nie mówmy o nim. Chodź odprowadzę cię do domu.

Z perspektywy Jasia:

Gdy zobaczyłem jak Róża idzie z tym nowym chłopakiem byłem zazdrosny ale sie powstrzymałem. Poszedłem za nimi. Ale gdy jego usta wylądowały na jej policzku coś we mnie pękło.  Podbiegłem do niej i przewróciłem chłopaka. Złapałem za jej dłoń i pociagnalem za sobą. Gdy dziewczyna mi sie wyrwała i pobiegła do "tamtego" to zrozumiałem jak źle zrobiłem. Było mi głupio. Stwierdziłem ze muszę to wynagrodzić Roxy. I ustalić z nią co jest miedzy nami. I zrobię to jutro po szkole.

Z perspektywy Roxy:

Długo myślałam nad zachowaniem Jasia. To było bardzo dziwne. Pierwszy raz sie tak zachowywał.
Następnego dnia w szkole pojawił sie i Adrian i Janek. Janek cały dzien nie odezwał sie ani do mnie ani do Adriana. Jestem na niego zła. Mógłby chociaż przeprosić. A on nic. Po skończonych lekcjach udałam sie do domu. Gdy stanęłam przed drzwiami byłam zaskoczona. Wejście do domu było zasypane płatkami kwiatów. Leżała tez karteczka:

         "Przepraszam, idź za śladami
           Kwiatów, muszę Ci coś powiedzieć"

To napewno Jaś. Nie. Nigdzie nie ide. Stanowczo powiedziałam. I co zrobiłam ? Oczywiście, poszłam. Jestem na niego zła ale tak strasznie mi go brakuje. Jest dość specyficzny ale ma to, to... To coś. Szlam tak aż doszłam do parku. Tam na ławce leżała karteczka. Usiadłam aby ją przeczytać ale nagle coś, albo raczej ktoś mnie złapał. To był Jaś. Trzymał wielki bukiet róż.
-Przepraszam, byłem głupi. Bardzo mi przykro. Proszę cię wybacz mi, proszę...
Rzuciłam sie mu w ramiona.
-Kocham cię
Szepnął mi do ucha
-Ja ciebie tez
Odpowiedziałam.
Chłopak pocałował mnie i przytulił. To była naprawdę idealna chwila. No ale znacie moje szczęście. Prawda ? No jasne ktoś musiał to zepsuć...
-Zostaw moją dziewczynę !
Janek natychmiast mnie puścił i zaczął sie rozglądać. A kogo zobaczył ?

___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótki ale jest. Rozdział 8. Thx !

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 7

"Zadzwonił dzwonek wyszłam zostawiając mamie karteczek ze będe po 19. Wyszłam do Jasia. Powiedział mi ze wyglądam pięknie. Zabrał mnie na spacer. Romantyczny spacer. Pózniej odprowadził mnie po kawiarnie. Gdy wchodziłam do środka Jaś złapał moją rękę. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. "

Utonęłam w jego ustach. Poczułam zapach jego perfum. Gdy przestał mocno mnie przytulił i sie pożegnał. Pózniej poszedł w inną stronę.
Weszłam do kawiarni tam czekała juz Kaja. Rozmawialiśmy dość długo. Kaja nie widziała naszego pocałunku. Na szczęście... Wróciłam do domu o 19:15. Gdy otworzyłam drzwi byłam bardzo zdziwiona. Pzedemną stały mama i Laura. Trzymały mały bukiecik tulipanów.
-Róża przepraszamy.
-Tak i to bardzo córeczko.
-Nic sie nie stało !
Wpadłam im obu w ramiona
-Obiecuje ze juz nigdy nie będe oglądać twoich rzeczy. Przepraszam.
-Ja tez kochanie
Wzięłam bukiecik i poszłam do pokoju.
Zrobiłam sobie mały prysznic i umyłam włosy. Chwila odprężenia. Gdy suszyłam i rozczesywalam włosy myślałam co ze mną i Jasiem. Jesteśmy razem, czy nie ? To trudne... Położyłam sie spać. Rano wstałam bardzo wyspana. Za oknem było ciemno. Popatrzyłam na zegarek. Była 7:03 wiec nic mi sie nie pomyliło. To czemu jest tak ciemno? Wybiegłam z pokoju, w domu tez ciemności.
-Mamo ! Laura !
Nikogo nigdzie nie było.
Wyszłam na zewnątrz i nagle jakiś mężczyzna złapał mnie i zarzucił sobie na ramie. Mocno mnie ściskał. Krzyczałam: pomocy !
Ale nikt nie odpowiadał. Nagle usłyszałam głos Loli: Roxy ! Roxy !
Nagle sie budzilam. To tylko sen...
-Wstawaj spóźniasz sie.
Krzyczała Laura.
Okazało sie ze trochę zaspalam.szybko sie zebrałam i wzięłam torbę. Gdy biegłam do szkoły wpadłam na chłopaka. Pierwszy raz go widzę. To zielono oki blondyn.
-Hej gdzie tak biegniesz?
-Yyy...
-Spokojnie nic ci nie zrobię. Jestem Adrian
-A ja Roxy
-Ładne imię
Chłopak lekko sie uśmiechnął
-Idziesz do szkoły ?
Kiwnelam głową na tak.
-Chodź pójdziemy razem.
Lekcje mi sie dłużyły. Miałam mętlik w głowie i ten Adrian...
Cały dzien nie widziałam Janka. Po lekcjach Adrian zaprosił mnie na spacer. Zgodziłan sie. Chyba mi sie spodobał. Ale co z Jasiem ?
Podczas spaceru było mi bardzo miło. Adrian wiele mi o sobie opowiedział a ja mu o sobie. On mi sie na serio podoba.  Co ja mam robić !? Przecież wczoraj calowalam sie z Jasiem. Chłopak odprowadził mnie do domu i na pożegnanie pocałował mój policzek. Nagle moją rękę coś szarpnęło. To był Janek. Popchnął Adriana i pociągnął mnie za sobą.
-Stój ! Zwariowałes!?
___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej hej ! I jest rozdział 7. Sory se tak długo ale nic mi do głowy nie przychodziło. Wiem ze krótki i przepraszam. Postaram sie pisać dłuższe.

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 6

"-Hej mamuś, hej Laura
-Ooo Róża. Gdzieś ty była tak długo ? Zaczynałyśmy sie martwić.
-Nie miałyscie czym.
Puściłam im oczko
-Zjesz coś ?
-Nie. Jestem pełna byłam w restauracji i strasznie sie najadlam.
-A z kim to byłaś w tej restauracji ?
Dopytywała mama.
-Z nowym chłopakiem z klasy. Rano zemdlałam a on mi pomógł. Zaproponował spotkanie głupio było mi odmówić.
-I dobrze ze nie odmówiłaś to by było niemile z twojej strony.
Nie chciałam mowić mamie ze Janek mi sie trochę podoba więc wymyśliłam taką wymówkę.
-O czym rozmawiacie?
-A o niczym
Odpowiedziała Laura
-Kupilyscie coś?
-Tak, dużo rzeczy
Obie sie zasmialy
-Pokażecie mi ?
-Pewnie !
-Ok to ja tylko skoczę sie przebrać
-Czekamy
Gdy weszłam do pokoju byłam zdziwiona. Na łóżku leżało..."

Na łóżku leżało pudełko z wielką kokardą. Zastanawiałam sie co to za pudełko. Stwierdziłam, ze je otworze. Otworzyłam a w środku zobaczyłam mniejsze pudełeczko i mały liścik. Wzięłam go a w nim pisało:
 "Mam nadzieje ze sie podoba
  Twój Jaś"
Wzięłam mniejsze pudełeczko do ręki a w nim był przepiękny naszyjnik z brylancikowym serduszkiem. Strasznie mi sie spodobał. Od razu przymierzylam. Pasował idealnie. Och jutro muszę mu podziękować.
Wróciłam do mamy i Loli. Nadal chichotały. Usłyszałam moje imię. Szybko poszłam a właściwie pobiegłam do salonu.
-O czym rozmawiacie!?
Powiedziałam jakby nigdy nic nie dając im do zrozumienia ze wiem co mniej więcej jest ich tematem.
-I co znalazłaś coś w pokoju?
Zapytała Laura nie mogąc przestać sie śmiać.
-Grzebalas w moich rzeczach?!
-Nie nie nie. Po prostu gdy wróciłysmy do domu weszłam do twojego pokoju żeby powiedzieć ci ze wróciłysmy. I wtedy zobaczyłam pudełko.
-I musiałaś je otwierać ?!
Zdenerwowana pobiegłam do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz.
Rano wstałam szczęśliwa myśląc o wczorajszym spotkaniu z Jankiem. Wieczorem nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o moich relacjach z chłopakiem. Wstałam i podeszłam do szafy. Dzis mimo ze był czerwiec i zbliżały sie wakacje było chłodno. Ubrałam ciemne rurki a do nich białą bluzkę na ramiączkach i mietową krótką kurteczkę. Weszłam do łazienki. Pomalowalam sie i ubrałam naszyjnik od Janka. Zeszłam na dół. W kuchni była mama.
-Cześć córeczko, porozmawiajmy.
-Nie chce rozmawiać
Wzięłam kanapki, moją torbę i wyszłam do szkoły nie jedząc śniadania. Po drodze zobaczyłam Jasia jak idzie do szkoły. Pobiegłam aby go dogonić. Zakrywać jego oczy a on odrazu sie domyśli ze to ja. Obrócił sie i mnie przytulił. Zobaczył naszyjnik na mojej szyi. Popatrzyłam w jego oczy i powiedziałam: dziękuje
Złapał mnie za rękę i poszliśmy razem do szkoły. Lekcje bardzo mi sie dłużyły. Myślałam o mojej kłótni z Laurą i mamą. Nagle zadzwonił dzwonek. Na szczęście to juz moja ostatnia lekcja. Podeszła do mnie Kaja. Nie mówiłam wam o niej wcześniej. Kaja to moja najlepsza przyjaciółka. Widocznie zauważyła moje relacje z Jasiem. Poprosiła o spotkanie. Umówiliśmy sie z nią na 18:30 w kawiarni. Gdy wracałam do domu znów zaczepił mnie... Dobrze wiecie kto. Janek.
-Może powtórzymy nasze wczorajsze spotkanie ?
-Nie mogę umówiliśmy sie z przyjaciółką  
-Jasne... Czyli mówisz ze masz plany ? Tak jak wczoraj ?
-Wczoraj było co innego dzis ide z Kają do kawiarni
-O której godzinie ?
-18:30
-O 17:00 przyjdę po ciebie i na 18:30 zaprowadze cię do kawiarni
Widziałam ze mu zależy
-No dobrze
-A wiec do zobaczenia
-Cześć
Wróciłam do domu. Była juz 16:04. Mam mało czasu pomyślałam. Pobiegłam do pokoju. Tym razem ubrałam sukienkę. Była dość krótka w kolorze białym z falbankami. Do tego ubrała białe wysokie koturny i oczywiście naszyjnik od chłopaka. Zadzwonił dzwonek wyszłam zostawiając mamie karteczek ze będe po 19. Wyszłam do Jasia. Powiedział mi ze wyglądam pięknie. Zabrał mnie na spacer. Romantyczny spacer. Pózniej odprowadził mnie po kawiarnie. Gdy wchodziłam do środka Jaś złapał moją rękę. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował.

___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział ! Komentujcie. Dzieki ;)

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 5

"-Dobra, sory za moje zachowanie wtedy. Zdenerwowałem sie kiedy nazwałas mnie zboczeńcem.
-A jak cię niby miałam nazwać ?!
-Spokojnie mała. Ale skoro plany ci sie zmieniły to może jednak zmienisz zdanie co do naszego spotkania?
Chłopak wstał i podszedł bardzo blisko mnie. Jego jedna ręka wylądowała na mojej talii a druga na moim policzku. Zbliżył swoje usta do moich.
Co mam robić ?!"

On chce mnie pocałować ?! Bałam sie... Wiem to głupie ale zawsze przed pocałunkiem sie boje. Na szczęście tylko lekko musnął mój policzek.
-Pójdę z tobą do tej restauracji
-Będe za pół godziny
-Narazie Roxy
-Cześć
Gdy tylko chłopak wyszedł podbiegłam do szafy i wyjęłam z niej skórzaną spódniczkę a do niej białą koronkową koszulkę. Z szafki z butami wyciągnęłam kremowe niskie szpilki. Udałam sie do łazienki i zrobiłam lekki makijaż a usta pomalowalam jaskrawą różową szminką. Ubrałam perłowe kolczyki i bransoletkę do kompletu. Efekt końcowy był całkiem niezły. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To napewno Janek. Popryskalam sie jeszcze szybko moimi najladniejszymi perfumami. Schodząc ze schodów krzyknelam żeby Janek wszedł.
-Wow
Usłyszałam z jego ust
-Co ? Źle wyglądam ?
Zawstydziłam sie.
-Nie... Wyglądasz swietnie...
-Dzięki ty tez
Ubrany był w białą koszule, marynarkę i jasne dżinsy.

Z perspektywy Jasia:

Chciałem ją pocałować ale stwierdziłem ze to za wcześnie więc tylko delikatnie pocałowałem jej policzek. Spodobało jej sie to. Zgodziła sie na nasze spotkanie. Pojechałem szybko do domu. Przebrałem sie poprawiłem włosy i użyłem perfum. Gdy dojechałem do jej domu zadzwoniłem dzwonkiem i po chwili usłyszałem: Wejdź !
Zobaczyłem Róże schodzącą ze schodów. Wyglądała swietnie. I seksownie ale jej tego nie mówiłem. Dalej twierdze ze to za wcześnie i mogła by sie zdenerwować.
Zabrałem ją do mojego auta. Pojechaliśmy do mojej ulubionej restauracji. Miałem nadzieje ze jej tez sie spodoba. Gdy dojechaliśmy weszliśmy do restauracji. Zarezerwowalem stolik przez telefon. Usiedliśmy a kelnerka przyniosła menu.

Z perspektywy Roxy:

Wsiedliśmy do jego auta którym było czarne Porshe. Otworzył mi drzwi. Drogę przejechaliśmy w milczeniu. Gdy dojechaliśmy zaprosił mnie do środka. Wystrój restauracji był śliczny. Dużo kwiatów jasne ściany ze złotymi wykonczeniami. Usiedliśmy przy zarezerwowanym stoliku. Janek odsunął mi krzesło. Podeszła kelnerka i podała na menu. Przejrzałam kartę. Gdy kelnerka znowu przyszła Janek powiedział ze możemy zkladac zamowienie. Ja nie wiedziałam co zamówić! Szybko jeszcze zerknelam na menu. Miałam zacząć mowić ale Janek mi przerwał.
-Dla tej pani spagetti z sosem pomidorowym i bazylią do picia colę z podwójnym lodem a na deser szarlotkę i lemoniadę. A dla mnie... Może byc to samo.
Słuchałam i nie wierzyłam. Skąd on to wiedział ? Dokładnie to chciałam zamówić. Podczas jedzenia rozmawialiśmy o nas i o naszych rodzinach, powiedziałam mu to co wam (w 1 rozdziale ;) ) A on powiedział mi ze mieszka z obojgiem rodziców i z młodszym bratem. Ma tez starszego brata ale on sie niedługo wyprowadza. Wróciliśmy do auta. Jaś powiedział ze mnie odwiezie. Gdy dotarliśmy pod mój dom. Chłopak otworzył mi drzwi i wyszłam. Pod drzwiami wejściowymi zbliżył sie do mnie. Myślałam ze znów mnie pocałuje ale on mnie przytulił a na ucho wyszeptał mi: Narazie.... Mała
Zarumieniłam sie. Dlatego popatrzyłem w inną stronę. Wsiadł do auta otworzył okno puścił mi oczko i odjechał. Weszłam do domu. Mama i Laura siedziały przy stole. Plotkowały o czymś i jadly kolacje.
-Hej mamuś, hej Laura
-Ooo Róża. Gdzieś ty była tak długo ? Zaczynałyśmy sie martwić.
-Nie miałyscie czym.
Puściłam im oczko
-Zjesz coś ?
-Nie. Jestem pełna byłam w restauracji i strasznie sie najadlam.
-A z kim to byłaś w tej restauracji ?
Dopytywała mama.
-Z nowym chłopakiem z klasy. Rano zemdlałam a on mi pomógł. Zaproponował spotkanie głupio było mi odmówić.
-I dobrze ze nie odmówiłaś to by było niemile z twojej strony.
Nie chciałam mowić mamie ze Janek mi sie trochę podoba więc wymyśliłam taką wymówkę.
-O czym rozmawiacie?
-A o niczym
Odpowiedziała Laura
-Kupilyscie coś?
-Tak, dużo rzeczy
Obie sie zasmialy
-Pokażecie mi ?
-Pewnie !
-Ok to ja tylko skoczę sie przebrać
-Czekamy
Gdy weszłam do pokoju byłam zdziwiona. Na łóżku leżało...
___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy kolejny rozdział. W nim dowiadujemy sie troszkę o Jasiu. Podoba sie ? Zostaw komentarz. Piszcie mi to co robię dobrze i to co robię źle i to co mam zmienić ;)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 4

"-Hej mała
-Nie mów do mnie mała
Warknęłam. Zaczynało mnie to juz denerwować
-Tak tak jasne. Yyyy... Ro...Ro...
-Roxy
Przerwalam mu
-A no tak, Roxy!
-Czego chcesz ?
-Od początku widziałem, ze ci sie spodobalem
-Wcale nie
Wcale tak, pomyślałam.
-No jasne, jasne. Dobra do rzeczy, może skończymy razem do restauracji za rogiem. Lepiej sie poznamy? Ja stawiam.
Co odpowiedzieć !?
Zastanawiałam sie..."

Przypomniało mi sie spotkanie z Laurą
-Nie mogę, jestem juz umówiona.
-Jasne, ze możesz.
Odpowiedział
-Jestem juz umówiona
Powtórzyłam
Zbliżył sie do mnie i złapał moje biodra z obu stron.
-Puść mnie!
Warknęłam. Niestety chłopak dalej mnie trzymał i robił to coraz mocniej.
-Spadaj zboczencu !
Janek wyraźnie sie zdenerwował.
-Co powiedziałaś?!
Jaś zacisnął pięści i mogłam sie mi wyrwać. Pobiegłam do domu. Laury ani mamy w nim nie było. Na stole była karteczka.
         
              "Nie martw sie, juz o wszystkim wiem. Jesteśmy z Laurą na zakupach. Możesz gdzieś iść. Obiad w lodowce.

Mama"

No nawet jeśli mogę gdzieś iść to i tak cieszę sie, ze nie poszłam z Jankiem. Nie wiem co mam robić. Z jednej strony jest dziwny i agresywny no ale to on mi pomógł gdy zemdlałam. Ahh i te jego oczy...
Poszłam na gore do mojego pokoju. Weszłam do łazienki i stwierdziłam ze wezmę sobie mały prysznic. Gorące strumienie wody lekko masowały moje ciało. Gdy wyszłam z wanny wytarłam sie ręcznikiem, zarzucilam szlafrok i wyszłam z łazienki. Przerazilam sie tym co zobaczyłam.

Z perspektywy Jasia:
Po szkole zauważyłem, ze ta no... Roxy idzie do domu więc poszedłem za nią. Gdy juz ją dogonieniłem zapytałem czy pójdzie ze mną do restauracji. Odpowiedziała nie. Podszedłem do niej bliżej i złapałem za jej biodra. Nieźle sie zdenerwowała i nazwała mnie zboczeńcem wkurzylem sie i zacisnąłem pięści a ona wyrwała mi sie i uciekła. Ja sobie tak łatwo nie odpuszczam. Ta dziewczyna serio mi sie spodobała.

Z perspektywy Roxy:

Na łóżku leżał Janek. Tak, widział mnie pół nagą. Ale wstyd.
-Co ty tu robisz ?!
-Spokojnie mała...
Spojrzałam na niego złym wzrokiem i od razu sie poprawił
-To znaczy Roxy
-Jakie spokojnie !?
-Podaj mi jakieś ubrania z mojej szafy. Szybko!
Krzyknęłam.
-Jak dla mnie wyglądasz dobrze
Wzięłam ręcznik z łazienki i rzuciłem mu go prosto w twarz a on zaczął się śmiać i skierował sie w stronę szafy. Wyjął z niej krutkie szorty i bluzkę na ramiączkach.
-Trymaj!
Rzucił mi ubrania.
-Dzieki
Odpowiedziałam juz mocno zła.
Ubrałam sie i wyszłam. Chłopak nadal leżał na łóżku.
-Wiedziałem ze nie masz nic do roboty.
-Plany mi sie zmieniły
Odpowiedziałam trochę cichszym tonem.
-Mhmhmmm
Mruknął
-Dobra, sory za moje zachowanie wtedy. Zdenerwowałem sie w kiedy nazwałas mnie zboczeńcem.
-A jak cię niby miałam nazwać ?!
-Spokojnie mała. Ale skoro plany ci sie zmieniły to może jednak zmienisz zdanie co do naszego spotkania?
Chłopak wstał i podszedł bardzo blisko mnie. Jego jedna ręka wylądowała na mojej talii a druga na moim policzku. Zbliżył swoje usta do moich.
Co mam robić ?!
___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okej mamy juz 4 rozdział. Mam nadzieje ze wam sie podoba. Komentujcie ! ;)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 3

"Po drodze w oko wpadł mi pewien chłopak. Nigdy wcześniej go nie widziałam. Był wysokim brunetem. Zapatrzylam sie na niego i on to zauważył. Tak sie zapatrzylam, ze nie zauważyłam krawężnika. Upadłam i straciłam przytomność. Zobaczyłam tylko jak chłopak sie śmieje z mojego upadku."

Ale gdy zorientował sie, ze zemdlałam szybko do mnie podbiegł. Obudziłam sie w znanym mi pomieszczeniu. Nade mną stał ten chłopak. Jego ciemne oczy zupełnie mnie hipnotyzowały. Zapytałam sie go gdzie jestem i co sie stało.
-Spokojnie mała zaraz przyjdzie higienistka
-Po pierwsze nie mała a po drugie kim jesteś ?
Tak naprawdę w ogóle mi nie przeszkadzało to, ze powiedział "mała" ale udawałam mało dostępną
-Jestem Janek. A ty ?
-Róża
Odparłam bez zastanowienia i dopiero pózniej zorientowałam sie, ze powiedziałam Róża a nie Roxy
-Yyy ale wszyscy mówią na mnie Roxy
-Jasne... mała
Puścił do mnie oczko
Właśnie weszła higienistka
-Jak sie czujesz ?
-Dobrze
-Dam ci tabletkę i możesz spokojnie wracać na lekcje
Zerknęłam  na zegar, było 35 po ósmej czyli minęło 20 minut lekcji.
-Chodzę do twojej klasy chodź pójdziemy razem
Podziękowałam pielęgniarce i wyszłam z chłopakiem. Weszliśmy do klasy. Trwała lekcja biologii
-O ! Raczyliscie przyjść!
Powiedziała nauczycielka.
-Panie Dąbrowski pierwszy dzien w nowej szkole i od razu spóźnienie ?
Wszystko jej szybko wyjaśniłam i kazała nam usiąść.

Z perspektywy Jasia:

Gdy szedłem do szkoły zauważyłem ze przygląda mi sie pewna dziewczyna. Była wysoka i miała bardzo długie włosy. Nagle sie potknęła. Zacząłem sie śmiać ale gdy nie wstawała zorientowałem sie, ze zemdlała. Podbieglem do niej i wziąłem na swoje ręce. Szkoła była bardzo blisko wiec pobiegłem z nią do szkoły. Szybko dopytałem sie gdzie gabinet higienistki i ją tam zaniosłem. Gdy sie obudziła zaczęła wypytywać gdzie jest i kim ja jestem. Przedstawiłem sie i gdy pielęgniarka pozwoliła jej iść zabrałem ją do klasy.

Z perspektywy  Roxy:

Po skończonych 7 lekcjach udałam sie do domu. Poczułam sie obserwowana. Obrociłam sie za siebie aby sprawdzić czy ktoś za mną nie idzie. Nikogo nie widziałam lecz gdy obrocilam sie zpowrotem to zobaczyłam Janka.
-Hej mała
-Nie mów do mnie mała
Warknęłam. Zaczynało mnie to juz denerwować
-Tak tak jasne. Yyyy... Ro...Ro...
-Roxy
Przerwalam mu
-A no tak, Roxy!
-Czego chcesz ?
-Od początku widziałem, ze ci sie spodobalem
-Wcale nie
Wcale tak, pomyślałam.
-No jasne, jasne. Dobra do rzeczy, może skończymy razem do restauracji za rogiem. Lepiej sie poznamy? Ja stawiam.
Co odpowiedzieć !?
Zastanawiałam sie...

---------------------------------------------
Hej no i mamy kolejny rozdział. Mam nadzieje, ze sie podoba ;) piszcie komentarze! Dziękuje!
Rozdział 2

Brrrr! Brrrr! Brrrr!
Brzęczenie budzika obudziło mnie. Wstałam bardzo zmęczona bo poszłam późno spać. Jak codziennie... Zeszłam po schodach do kuchni. Zajrzałam do lodówki z której wyjęłam mleko a następnie z szafki obok płatki kukurydziane. Nalałam mleko do miski i wsypałam płatki. Gdy juz zjadłam weszłam po schodach do góry do mojego pokoju i podeszłam do szafy. Zastanawiałam sie w co sie ubrać. Zajrzałam za okno i zobaczyłam, ze swieci słońce więc wzięłam bluzkę z krutkim rękawem i krutkie czarne spodenki z wysokim stanem. Wzięłam ubrania do łazienki. Ubrałam sie i umyłam. Wyszłam z pokoju zegar wskazywał godzinę 7:47. Mam na 8:15 więc spokojnie zdążę. Popatrzyłam na mój plan lekcji i wzięłam odpowiednie zeszyty i wrzuciłam je do mojej torby. Zeszlam na dół. W kuchni była juz moja mama.
-Hej mamo!
-Hej Rózyczko!
-Laury jeszcze nie ma ?
-Nie. Możesz iść ją obudzić
Mama puściła mi oczko
Weszłam do pokoju Laury. Zobaczyłam płaczącą na łóżku.
-Lola co jest !?
Jak byłam mała nie umiałam powiedzieć Laura więc mówiłam Lola i tak zostało do dzisiaj.
-Nic
Odpowiedziała  ze szlochem
-Jak to nic? No powiedz, wiesz, ze ci pomogę
Laura przytuliła sie do mnie cały czas płacząc
-Michał mnie zostawił dla Maji
Wyszeptała nie przestając płakać. Była z Michałem juz ponad rok a Maja to jej najlepsza przyjaciółka. Na początku nie wierzyłam.
-No co ty!? Naprawdę? Nie płacz! On nie był ciebie wart!
Zaczęłam ją lekko kołysać i sie uspokoiła
-Chodź zejdziemy na dół a po szkole pójdziemy na zakupy
-Okej, dzieki Rozi
(Tak z koleji Lola mówiła na mnie)
Zeszliśmy razem na dół. Mama zobaczyła, ze Laura źle wyglada
-Co sie stało ?
-Nic
Powiedziałam mrugając oczami do mamy dając jej do zrozumienia, ze ja sie tym zajmę
Laura miała do szkoły na 9 więc pożegnałam sie z Lolą i z mamą i wyszłam.
Po drodze w oko wpadł mi pewien chłopak. Nigdy wcześniej go nie widziałam. Był wysokim brunetem. Zapatrzylam sie na niego i on to zauważył. Tak sie zapatrzylam, ze nie zauważyłam krawężnika. Upadłam i straciłam przytomność. Zobaczyłam tylko jak chłopak sie śmieje z mojego upadku.

---------------------------------------------
Okej to juz drugi rozdział. Piszcie mi czy taka długość wam odpowiada. Może ma byc dłuższy ? A może krótszy ? Piszcie ! W tym rozdziale pojawia sie nowa postać. Tak jest to Jaś. Mam nadzieje, ze sie wam podoba!

Rozdział 1

Mam na imię Róża. Ale przez mój charakter wszyscy mówią na mnie Roxy (czytaj Roksi). Nawet mi to odpowiada bo nie przepadam za moim prawdziwym imieniem. O "Róży" wiedzą tylko moi najbliżsi przyjaciele. Nowym znajomym przedstawiam sie jako Roxy. Ale dość juz o moim imieniu. Mam 17 lat. Jestem dość wysoka i szczupła, ale chodzę na siłownie żeby ćwiczyć brzuch ponieważ wiem ze jakbym nie ćwiczyła to bym sporo przytyła. Mieszkam z mamą. Rozwiodła sie z tatą jak miałam ok. 10 lat. Dalej utrzymuje z nim dobry kontakt ponieważ mieszka niedaleko. Bardzo go kocham tak samo jak mamę i cały czas mam nadzieje, że jeszcze kiedyś do siebie wrócą. Tak wiem to głupie... Mieszkamy z mamą w wielkim domu bo mama dobrze zarabia. Niczego mi nie brakuje. No może taty... A no tak jak mogłam zapomnieć o Laurze! Laura to moja siostra. Jest o rok starsza. Ma 18 lat. Swietnie sie dogadujemy. Jest moją siostrą i przyjaciółką. O wszystkim mogę z nią porozmawiać. Zawsze pomaga mi z moimi problemami. Ok juz chyba wystarczająco dużo o mnie wiecie. Więc zaczynamy z moją przygodą!

-------------------------------------------
Hej, hej, hej !
Oto 1 rozdział w którym stwierdziłam, ze dowiemy sie trochę o głównej bohaterce. Mam nadzieje, ze wam sie spodobało. Komentujcie i dawajcie nowe propozycje!
                       Eldo Eldo !
Hejka mam na imię Julka i mam 15 lat. Wiele razy czytałam rożne ff i pewnego dnia stwierdziłam ze może sama coś napisze. Więc jeżeli macie ochotę poczytać jakieś moje pomysły i bazgroły to zapraszam i postaram sie dodawać rozdziały co 2-3 dni.
A więc ZACZYNAMY !