Rozdział 8
"Cały dzien nie widziałam Janka. Po lekcjach Adrian zaprosił mnie na spacer. Zgodziłan sie. Chyba mi sie spodobał. Ale co z Jasiem ?
Podczas spaceru było mi bardzo miło. Adrian wiele mi o sobie opowiedział a ja mu o sobie. On mi sie na serio podoba. Co ja mam robić !? Przecież wczoraj calowalam sie z Jasiem. Chłopak odprowadził mnie do domu i na pożegnanie pocałował mój policzek. Nagle moją rękę coś szarpnęło. To był Janek. Popchnął Adriana i pociągnął mnie za sobą.
-Stój ! Zwariowałes!? "
Widziałam jak Adrian leży na ziemi. Wyrwałam sie Jankowi i pobiegłam do chłopaka.
-Nic ci nie jest ?!
-Nnnn, nnnie, chyba nie
Pomogłam mu wstać.
-Kto to był ? Znasz go?
-Yyy... Tak...
Wachalam sie nad odpowiedzią.
-To mój chł, chło
-Chłopak ? Nie zasługuje na ciebie...
-Nie jest moim chłopakiem. Moje relacje z nim są dziwne. Ale nie mówmy o nim. Chodź odprowadzę cię do domu.
Z perspektywy Jasia:
Gdy zobaczyłem jak Róża idzie z tym nowym chłopakiem byłem zazdrosny ale sie powstrzymałem. Poszedłem za nimi. Ale gdy jego usta wylądowały na jej policzku coś we mnie pękło. Podbiegłem do niej i przewróciłem chłopaka. Złapałem za jej dłoń i pociagnalem za sobą. Gdy dziewczyna mi sie wyrwała i pobiegła do "tamtego" to zrozumiałem jak źle zrobiłem. Było mi głupio. Stwierdziłem ze muszę to wynagrodzić Roxy. I ustalić z nią co jest miedzy nami. I zrobię to jutro po szkole.
Z perspektywy Roxy:
Długo myślałam nad zachowaniem Jasia. To było bardzo dziwne. Pierwszy raz sie tak zachowywał.
Następnego dnia w szkole pojawił sie i Adrian i Janek. Janek cały dzien nie odezwał sie ani do mnie ani do Adriana. Jestem na niego zła. Mógłby chociaż przeprosić. A on nic. Po skończonych lekcjach udałam sie do domu. Gdy stanęłam przed drzwiami byłam zaskoczona. Wejście do domu było zasypane płatkami kwiatów. Leżała tez karteczka:
"Przepraszam, idź za śladami
Kwiatów, muszę Ci coś powiedzieć"
To napewno Jaś. Nie. Nigdzie nie ide. Stanowczo powiedziałam. I co zrobiłam ? Oczywiście, poszłam. Jestem na niego zła ale tak strasznie mi go brakuje. Jest dość specyficzny ale ma to, to... To coś. Szlam tak aż doszłam do parku. Tam na ławce leżała karteczka. Usiadłam aby ją przeczytać ale nagle coś, albo raczej ktoś mnie złapał. To był Jaś. Trzymał wielki bukiet róż.
-Przepraszam, byłem głupi. Bardzo mi przykro. Proszę cię wybacz mi, proszę...
Rzuciłam sie mu w ramiona.
-Kocham cię
Szepnął mi do ucha
-Ja ciebie tez
Odpowiedziałam.
Chłopak pocałował mnie i przytulił. To była naprawdę idealna chwila. No ale znacie moje szczęście. Prawda ? No jasne ktoś musiał to zepsuć...
-Zostaw moją dziewczynę !
Janek natychmiast mnie puścił i zaczął sie rozglądać. A kogo zobaczył ?
___________________________________~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótki ale jest. Rozdział 8. Thx !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz