"-Kim ty jesteś? Ja nigdzie nie przyjadę. Nie znam cie!
-Roxy! Prosze!
-Z kad znasz moje imię?! Zostaw mnie!
-Przestań!
-Zostaw mnie!
-Jesteśmy rodzeństwem!!
Chwilowo mnie wmurowało. Ale nie miałam zamiaru wierzyć nieznajomemu.
-Prosze. Przyjedz... Potrzebuje cie...
Szybko rozłączyłam sie. "
Z perspektywy Jasia
-No, no, no. A kto to sie obudził. Jak sie pan czuje? - z uśmiechem zapytał doktor.
-Chyba dobrze... - odpowiedziałem zdezorientowany. Jeszcze nie do końca dotarło do mnie co sie stało.
-Cyba? - lekko zaśmiał sie mężczyzna. - badania wyszły dobrze więc w przyszłym tygodniu wypiszemy cie ze szpitala.
-Całe szczęście... Mógłby pan powiedziec tamtej dziewczynie żeby przyszła? - zapytałem.
-Oczywiście. - mężczyzna wyszedł zostawiając otwarte drzwi. - niestety, prosze pana ta dziewczyna opuściła nasz szpital, ale poinformujemy pana gdy znów tu będzie.
-Dobrze. - gdzie ona jest? Zastanawiałem sie. Dziwne...
Dni w szpitalu mijały i mijały. Róża nadal nie przyszła. Nie odbiera telefonów. Strasznie sie martwię. A jeśli co jej sie stało? Niegdy nie wiadomo. Zależy mi na niej...
-Kto to jest?!! - wrzasnąłem zdenerwowany widząc Roxy wtulającą sie w ramiona innego chłopaka.
-Janek! To nie tak jak myślisz!
-A jak!? Kim on jest?!
-To jest mój brat!!
Retrospekcja:
Po kilku dniach byłam przemęczona milionami SMSow, nieodebranych połączeń i wiadomości głosowych. Stwierdziłam ze pojadę do tego szpitala i załatwię te sprawę raz na zawsze.
-Róża !!
-Tak, to ja. A teraz wyjaśnij mi o co tu chodzi?!
-Usiądz...
Gdy usłyszałam historie chłopaka, naprawde uwierzyłam ze to mój brat. Pokazał mi stare zdjęcia z mama i tata. Powiedział ze go oddali... Mocno go przytulilam i dopiero wtedy poczułam jak bardzo mi go brakowało.
-Wpadnij do mnie jak cie wypuszcza. Masz tu adres. - odgarnęłam włosy do tylu wręczając chłopakowi karteczke i wstając z krzesła.
-Chętnie.
-Cześc
-Hej.
Kilka dni pozniej.
-Hej!
-Cześc! Wypiscili cie ze szpitala bracie?'
-Tak! Nareszcie. I tak jak obiecałem wpadłem do mojej siostry. - chłopak póscil mi oczko.
Mocno go przytulilam. I wtedy pojawił sie Janek...
Koniec retrospekcji.
Komentujcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz